POLECAMY: Sztuka „Oh Polsko!” Joachima Robbrechta – recenzja

RECENZJA: Ze szklarni na scenę, czyli błyskawiczna kariera teatralna
Autor: Jacek Rajewski

„Oh Polsko!” – nowa sztuka Joachima Robbrechta grana w Teatrze Frascati (Amsterdam) jest satyrycznym doku-dramatem o absurdalnych kolejach losu dwojga Polaków, którzy starają się stać „obywatelami świata”, zaczynając jako robotnicy sezonowi w Holandii.

Od pierwszego momentu ta oryginalna sztuka wprowadza widza w zamieszanie.

By gruntownie przeanalizować delikatność stosunków polskich pracowników i ich holenderskich pracodawców, reżyser decyduje się sam stać takim pracodawcą:  zatrudnia dwójkę Polaków prosto ze szklarni i w przyspieszonym tempie przysposabia ich do pracy jako aktorów.

Tak przynajmniej twierdzą ze sceny sami aktorzy koślawą zbitką polskiego, angielskiego i łamanego holenderskiego. Twierdzą też, że w ich nowym zatrudnieniu tkwi inny, ukryty plan cwanego Robbrechta: teoretyzując, że wszyscy Polacy z natury rzeczy są dobrymi aktorami, i że są w stanie zaakceptować absurdalne, niewolnicze nawet stawki za swoją grę, konkludują, że stanowić mogą wspaniałą konkurencję dla aktorów holenderskich.

W potoku krótkich, autoreklamowych monologów aktorzy tworzą obraz reżysera, któremu marzy się zastąpienie wszystkich holenderskich aktorów teatralnych aktorami polskimi, co oznacza astronomiczne zaoszczędzenie kosztów przedstawień i repetycji na skale krajową. W konsekwencji stworzenie więc nowego rynku – najwyższe (niby) możliwie osobiste osiągnięcie w mniemaniu przeciętnego Holendra.

By podbudować swój teatralny eksperyment, Robbrecht udał się z wynajętą dwójką pseudo-aktorów w podróż po Polsce. Owocem tej podróży jest dramatyczny fotoreportaż ukazujący ich społeczne tło i osobistą historię – portret Agaty, młodej i naiwnej prowincjałki ze Śląska i portret Cezarego, nieudacznika i złodziejaszka z przedmieścia Warszawy.

Na zlecenie reżysera obydwoje snują ze sceny żałosną opowieść o sobie i swoich losach, o ich niewolniczej pracy przy tulipanach i jak trafili do wyimaginowanego teatralnego świata Robbrechta. W ich opowieści o sobie razi najmniejszy nawet brak żenady czy autorefleksji. Obydwoje obnażają archaiczność swojego tła kulturowego oraz intelektualne nieprzystosowanie do zachodniego świata. Obydwoje także wydają się być nieczuli na poniżenie, które ich na każdym kroku spotyka, co paradoksalnie tworzy wrażenie, że są nad wyraz silni i że wszystko mogą: nawet przekonanie Holendrów do masowego importu „typowo’ polskiego produktu – papierowych kwiatów.

Sztukę, która jest luźno bazowana na „Pokojówkach’ Jean Geneta, można zakwalifikować jako parodię (mockumentary) w rodzaju „Borata” czy filmów Michaela Moore’a.

Robbrecht porusza się w tym gatunku po mistrzowsku i dopiero rozmowa za kulisami po zakończeniu premiery daje pewność, co do tego, kim naprawdę są aktorzy Agata Wińska i Cezary Tomaszewski (http://cezary-tomaszewski.blogspot.com/)

To dla Flamandczyka Joachima Robbrechta nie jest pierwsza sztuka tego rodzaju. Dał się już poznać jako niezmiernie twórczy i oryginalny pisarz i reżyser w „Rosto in Turanshureishon’ (parodii filmu Sofii Coppoli „Lost in Translation) czy w „Rashomon-effect” w koprodukcji Frascati i Toneelgroep Amsterdam.

W analogii do „Pokojówek” Geneta  nowa sztuka Robbrechta koncentruje się wokół problemu tożsamości człowieka oraz trudności, jakie stają na drodze do bycia sobą.

I tak jak określana mianem „teatru w teatrze”, „gry luster” bądź „realizmu”, sztuka Geneta dała początek poszukiwaniom współczesnego teatru, sztuka Robbrechta daje początek twórczemu zilustrowaniu delikatnych i złożonych stosunków pomiędzy polskimi robotnikami sezonowymi a ich holenderskimi najemcami.

Satyra Robbrechta nie tylko rozminowuje w sposób bezpardonowy kompleksy Polaków na terenie Holandii. Ona także obnaża absurd obrazu, jaki Holendrzy mają o Polakach i Polsce a w końcu także absurd obrazu, jaki mają w tej sytuacji o sobie. Robbrecht wydaje się być w swej sztuce uczciwy, sprawiedliwy i poszukujący głębi. Ale przede wszystkim bezpośredni i otwarty. Przez to jego nowa sztuka staje się cennym i unikalnym głosem w dyskusji, która dotąd pełna jest przemilczeń, niedomówień i powierzchowności.

Sala wypełniona po brzegi podczas tej premiery oraz huczny aplauz na jej zakończenie mówią same za siebie. Polecam.

autor: Jacek Rajewski, Amsterdam

Speellijst 2010:
10 november, Rotterdam, Rotterdamse Schouwburg
11 november, Haarlem,Toneelschuur
12 november, Groningen, Kruithuis
18 november, Almere, Corrosia! Theater de Roestbak

Opublikowane w portalu Polonia.NL 01.11.2010
Wydawca portalu: STEP – Stowarzyszenie Ekspertów Polskich w Holandii. Czytaj o nas