SYLWETKI: Rozmowa z Małgorzatą Woźniak-Diederen, tłumaczką „W Europie” Geerta Maka – 09.12.008

“Historia może nam dodać skrzydeł”

weuropie-tlumacz.jpg

Małgorzata Bos-Karczewska: Nasze gratulacje za przetłumaczenie na język polski dzieła Geerta Maka „W Europie” i jego wydanie w kraju w wydawnictwie PIW. To prawdziwy wyczyn translatorski.
Skąd wzięłaś pomysł na tłumaczenie książki Maka „W Europie”?

Małgorzata Woźniak-Diederen: Przeczytałam tę książkę i zafascynowała mnie całkowicie. W czasie czytania przyłapywałam się na tym, że tłumaczyłam w myślach zdania i fragmenty. Nie zdarzyło mi się to nigdy wcześniej. Interesuję się historią. Od razu wiedziałam, że książka powinna ukazać się w Polsce. My, Polacy, patrzymy na historię przez pryzmat doświadczeń naszego kraju. Czujemy się ofiarą historii, mamy pretensje, że świat nie zna naszej historii i nie docenia naszego wkładu w drugą wojnę światową. Ta książka pomaga umieścić historię Polski w perspektywie historii Europy. Nie tylko u nas zdarzały się straszne rzeczy, nie tylko nas historia potraktowała niesprawiedliwie. Uzmysławia nam też, że nie znamy historii innych części Europy.

Uważna lektura tej książki skłania do refleksji, zastanowienia się nad przeszłością i stosunkiem do niej. Pisząc o Irlandii autor podkreśla, jak to poległe pokolenia panują jeszcze nad żyjącymi. Czy tylko dlatego umarliśmy? Nie podejmiecie naszej walki? Takie myślenie dominuje jeszcze w wielu krajach, chociażby na Bałkanach. W Polsce też jest zauważalne – kwestia wybuchu Powstania Warszawskiego.

W innym miejscu, pisząc o dojściu Hitlera do władzy autor przytacza opinię Tomasza Manna i inteligencji niemieckiej na temat polityki w latach trzydziestych. Polityka to brudna sprawa, przyzwoici ludzie nie mieszają się do polityki. Ta bierność ułatwiła karierę Hitlerowi. Podobne opinie słyszałam od wielu znajomych parę lat temu w Polsce, przed wyborami.

Pisarz pisze też o ludziach, którzy w swoich czasach potrafili patrzeć dalej, głębiej, wybić się ponad ówczesną sytuację polityczną. Jean Monnet już w 1943 roku myślał o czymś w rodzaju Unii Europejskiej, myślał jak wciągnąć Niemcy do współpracy, żeby nie mieć w nich wroga, żeby zapobiec następnym wojnom.

Sekretarz holenderskiej królowej Wilhelminy, Max Kohnstamm, w czasie wojny więzień obozu koncentracyjnego spotyka po wojnie, przy pracy nad założeniem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali Winricha Behra, oficera Wehrmachtu, uczestnika bitwy pod Stalingradem. Behr informuje go przy pierwszym spotkaniu, że w czasie wojny był oficerem niemieckim. Kohnstamm odpowiada – nie rozmawiamy tutaj o przeszłości, staramy się zbudować przyszłość Europy. Zostali przyjaciółmi na całe życie.

U nas człowiekiem tego formatu jest na przykład profesor Bartoszewski. Dla przyszłości naszego kontynentu takie postacie i takie postawy są bardzo ważne.

Tego rodzaju fragmenty są wielką zaletą tej książki, to jest właśnie unikalny styl pisarstwa Maka.

Dlaczego podjęłaś się tłumaczyć właśnie tę książkę Maka, tym bardziej, że
jest to Twój debiut translatorski?

Tak, to mój debiut translatorski i pewnie bez pomocy pani redaktor Aldony Kubikowskiej (z wydawnictwa PIW – przyp. red.) nie dałabym sobie rady.

Właściwie zostałam tłumaczem, żeby przetłumaczyć tę książkę. Byłam akurat na etapie poszukiwania zajęcia dla siebie. Z powodu rodzinnych okoliczności długo nie pracowałam, a po takiej przerwie trudno znaleźć pracę. Kiedy przeczytałam książkę, znalazłam cel. Postanowiłam spróbować. Nie byłam pewna, czy mi się uda, musiałam przedstawić najpierw tłumaczenie próbne. Parę miesięcy czekałam na opinię ekspertów. Kiedy w końcu dostałam pozytywną odpowiedź, w ciągu sześciu tygodni udało mi się namówić wydawnictwo PIW na wydanie książki. Przedstawione przez mnie fragmenty mówiły same za siebie.

Mieszkam już bardzo długo w Holandii, dobrze poznałam ten kraj. Fascynują mnie różnice między kulturą katolickiej Polski i protestanckiej Holandii. Ta książka jest spojrzeniem trzeźwo myślącego Holendra na rzeczywistość europejską. To zupełnie inny sposób myślenia.

Poza tym książka napisana jest w przystępny sposób, bardzo barwnym, ciekawym językiem. To taka impresja o historii ,pisarz nie unika własnych ocen i komentarzy. Podobają mi się szczegóły z życia zwykłych ludzi ,czasami śmieszne, wplecione w opisy ważnych zdarzeń historycznych. Autor znalazł bardzo osobisty, oryginalny styl pisania o historii. Polecam innym historykom! O wiele łatwiej i przyjemniej czyta się tak napisaną książkę, niż naładowaną faktami i datami cegłę. Łatwiej zapamiętać mechanizmy powstawania zdarzeń historycznych. Wspomnienia ludzi i ciekawe szczegóły przybliżają wydarzenia historyczne znacznie lepiej niż podsumowanie suchych faktów liczbowych i dat.

Jak wiele czasu zajęło Ci tłumaczenie tej niderlandzkiej „cegły”, grubej na 8 cm?
Pracowałam intensywnie przez półtora roku. Z przyjemnością. To była raczej przygoda, a nie uciążliwa praca. Cały proces wydania książki trwał jednak dużo dłużej – korekty, poprawki, kolejki w wydawnictwie.

Co sprawiło Ci najwięcej satysfakcji, a co frustracji w tym dziele?
Tłumaczenie było dla mnie fascynującą przygodą. Tłumacząc różne fragmenty, szukając różnych słów lub odpowiednich terminów, a czasami ze zwykłej ciekawości wędrowałam po Internecie: odnajdywałam zdjęcia pana Bleriot, cesarza Wilhelma, Matyldy Krzesińskiej; czytałam wspomnienia żołnierzy z lądowania w Normandii, wspomnienia żołnierzy z okopów pierwszej wojny światowej; chciałam zobaczyć jak wygląda Ypres, Chartwell, Niesky. Wiele zapamiętałam, więc znam teraz znacznie lepiej historię Europy XX wieku. To dodatkowa korzyść z tłumaczenia książki.

Nie wszystko szło gładko, często czułam się bardzo niepewnie, nie wiedziałam, czy dam radę, czy moje tłumaczenie nie zniszczy języka książki. Nie wiem jak mi się udało, zobaczymy, kiedy ukażą się recenzje. Pierwsza, w każdym razie, jest bardzo pozytywna. I cieszę się bardzo, że moja praca pozwoli polskim czytelnikom zapoznać się z tą książką. Myślę, że gdybym tego nie zrobiła, to Europa do tej pory nie byłaby przetłumaczona.

Czy znasz autora książki Geerta Maka osobiście? Czy mogłaś zasugerować rozwinięcie pewnych wątków polskich w wersji polskiej “W Europie”?
W trakcie tłumaczenia książki, która jest międzynarodowym bestsellerem, wydawnictwo holenderskie zorganizowało spotkanie wszystkich tłumaczy z autorem w Amsterdamie. Wtedy poznałam pisarza. Jest bardzo sympatycznym, bezpośrednim człowiekiem, świetnym gawędziarzem. Bardzo ucieszył się z wydania książki w Polsce, Polska zajmuje przecież ważne miejsce w historii XX wieku. Na prośbę wydawnictwa i moją napisał osobny wstęp do wydania polskiego, moim zdaniem bardzo piękny. Wiem jak czuli są Polacy na temat własnej historii i rozmawiałam na ten temat z pisarzem. Dlatego w polskim wstępie poświęcił więcej uwagi naszej historii, ale spojrzał na nią po swojemu. Bardzo podoba mi się zakończenie wstępu: Można zostać więźniem historii, ale historia może nam też dodać skrzydeł. Myślę, że część społeczeństwa w Polsce tkwi jeszcze głową w XIX wieku, chyba czas wyjść na przeciw XXI wiekowi, oby historia dodała nam skrzydeł, żeby nie uwięził nas nacjonalizm. Różnica między patriotyzmem i nacjonalizmem jest bardzo niewielka.

Rozumiem, że jej rozmiar – wydanie po niderlandzku liczy ponad 1200 stron – Cię nie przeraził? Skąd to zacięcie?
Jakoś nie myślałam o tym wcale. Tłumaczyłam po prostu. Starałam się zdążyć z tłumaczeniem na czas określony w kontrakcie z wydawnictwem. Potem okazało się, że cały proces wydania książki trwa tak długo, że nic by się nie stało, gdybym oddała ostatnie rozdziały później i poświęciła więcej czasu na dopracowanie tekstu. Tu wyszedł mój brak doświadczenia. Pani redaktor miała chyba więcej pracy, i ja też – przy korekcie.

Jakie masz dalsze plany? Tłumaczeń jakich książek możemy się spodziewać?
Po przetłumaczeniu Europy dostałam propozycję od wydawnictwa WAB przetłumaczenia zupełnie innej książki, powieści Joe Speedboat, autorstwa Tommiego Wieringa. To bardzo ciekawa książka o chłopięcych marzeniach, dorastaniu, rozczarowaniach dorosłości. Narratorem powieści jest chłopiec siedzący na wózku inwalidzkim. Bardzo podobał mi się język, prosty, a jednocześnie pełen ukrytych znaczeń i odniesień do filozofii samurajów czy biblii. Książka ukaże się w 2009 roku.

Jak mówiłam interesuje mnie historia i mam parę ciekawych pozycji, które, jak myślę, powinny zainteresować czytelników w Polsce. Najbardziej chciałabym oczywiście przetłumaczyć inne książki Geerta Maka, choćby doskonałą książkę o historii jego rodziny i Holandii „Stulecie mojego ojca”, lub „Małą historię Amsterdamu”.

Myślę też o książce o dziennikarzu holenderskim, który w latach dwudziestych odwiedzał wszystkie miejsca, w których wybuchały rewolucje. Był naocznym świadkiem wielu ciekawych zdarzeń, pisze o przewrocie Spartakistów w Berlinie, odwiedza Polskę w 1918 roku – spotyka się z Hallerem i Paderewskim. Niemcy ostrzegają go, że Polacy to antysemici i mordercy, że obcinają Żydom brody, jakoś w to nie wierzy i jedzie, żeby to sprawdzić. Pisze o przewrocie bolszewickim na Węgrzech, o republice Gabriela d’Anunzio w Fiume, o Hitlerze w puczu w 1922 roku. Fascynujące! Jeśli nie uda się tego wydać teraz w Polsce, to te świadectwa historii przepadną dla nas na zawsze.

Myślę też o świetnej książeczce dla dzieci, o przygodach dzieci w holenderskiej kompanii wschodnioindyjskiej, napisanej na podstawie tekstów historycznych, wszystkie opisane tam zdarzenia są prawdziwe.

W Holandii bardzo popularna jest literatura podróżnicza. Bardzo chciałabym przetłumaczyć książki o przygodach kobiet podróżniczek w XIX wieku. Nieprawdopodobne historie! Wyprawa w Himalaje w długich sukniach i kapeluszach, z porcelanową zastawą. Na granicy śniegu służba dała nogę i panie musiały wracać same. Podróż na rowerach przez Indie, 14 000 km! Wyprawa na Syberię, wyprawy do Afryki, na Tybet, opowieść o Austriaczce, która dwa razy objechała ziemię dookoła i pisała, jako jedna z pierwszych, książki podróżnicze. Są to najczęściej przygody Angielek, pisanie pamiętników było wtedy modne i na ich podstawie holenderski dziennikarz napisał 2 książeczki.

Co Ci się podoba w zawodzie tłumacza literatury? Jak mi wiadomo, z wykształcenia jesteś ekonomistą.
Tak, studiowałam ekonomię w burzliwych latach 80-tych na SGPiSie. Ekonomia nigdy nie była moją pasją, ale zostały mi z tego okresu wspaniałe wspomnienia i wielu przyjaciół. Zainteresowanie historią też pochodzi z tych lat.

Zawód tłumacza, pozwalający przybliżyć Polakom mentalność innego narodu wydaje mi się bardzo pięknym zajęciem, bardzo potrzebnym w Europie. Mam wrażenie, że do tej pory nie wiemy o sobie wiele. Na hasło Holandia Polacy reagują: tulipany, wiatraki, eutanazja, aborcja, narkotyki. Właściwie nie wiedzą nic o tym kraju. Może uda mi się kiedyś przetłumaczyć książkę Geerta Maka „Stulecie mojego ojca”. Może przez lekturę tej książki Polacy poznają Holandię. Książka napisana jest tak somo fascynującym językiem jak Europa, a historia Holandii jest krańcowo różna od historii Polski. W tym kraju przez 150 lat nie było żadnej wojny, tradycja wojskowa jest prawie nieznana, za to model polderowy, czyli umiejętność zawierania kompromisów w “sfilaryzowanym” społeczeństwie (o pionowej segmentacji, po ang. pillar, po NL “zuilen”- przyp. red.) ćwiczą tutaj już od 100 lat! Ale to też kraj z kolonialną przeszłością. Niewygodna przeszłość powoduje, że obowiązek pomagania krajom biednym jest teraz wpajany wszystkim od dzieciństwa.

A z drugiej strony przeciętni Holendrzy niewiele wiedzą o Polsce, chociaż polska literatura jest tłumaczona często i dobrze – nawet Witkacy i Pan Tadeusz! Jednak nasza duma narodowa, nasze „Bóg honor i ojczyzna” są tutaj raczej niezrozumiałe.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Woźniak-Diederen (ur. 1960) – studia ukończyła w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie w 1984 roku, od 18 lat mieszka w Holandii, przetłumaczyła do tej pory: “W Europie” Geerta Maka, PIW 2008, „Joe Speedboot” Tommy’ego Wieringa, ukaże się w 2009 r. w wydawnictwie W.A.B.

Małgorzata Bos-Karczewska – redaktor naczelna portalu Polonia.NL

>>> zobacz zdjęcia ze spotkania z autorem w Amsterdamie 10 grudnia 2008

100_0460-wince.jpg

>>> Czekamy na Wasze reakcje, email: info@polonia.nl

Opublikowane na portalu Polonia.NL 09.12.2008, aktualizacja 13.12.2008